środa, 8 listopada 2017

Bądźmy jak króliczki, czyli Królowa Matka i reklamy, odcinek specjalny

Dawno tu o reklamach nie było, pewnie nawet Najstarsi Czytelnicy nie pamiętają, że Królowa Matka je kocha, w ogóle dawno tu o niczym nie było, bo Królowej Matce dzieci rosną, opisywanie ich wydaje się jej coraz bardziej nie na miejscu (chociaż dzieci nie protestują bynajmniej, przeciwnie, czerpią z faktu ich opisywania jakąś zastanawiająca Królową Matkę satysfakcję), wskutek czego blog cierpi na kryzys tożsamości.

No ale przecież o tej reklamie nie sposób nie napisać! Prawda?

Pewnie, że prawda.

Najpierw Królowa Matka ujrzała ją kątem oka we własnym telewizorze i przez pierwsze dziesięć sekund nie poświęciła jej większej uwagi.

"Kto jak kto, ale my, króliki, wiemy jak zadbać o liczne potomstwo" - mówił puchaty króliczek na ekranie, a Królowa Matka niczego jeszcze nie podejrzewała, więcej, ledwo ten wstęp słyszała i, Bogiem a prawdą, nawet nie zauważyła, że z ekranu przemawia do niej akurat królik.

"Chcesz poznać nasz sekret? Po pierwsze, dużo się ruszamy. Po drugie, zdrowo jemy" - w tym momencie Królowa Matka naiwnie pomyślała, że właśnie prześlizguje się wzrokiem po reklamie jakiegoś arcyzdrowego pokarmu, względnie społeczną kampanię dotyczącą zwiększenia spożycia surowych warzyw przez przeciętnego obywatela.

"Po trzecie - brnął uparcie Puchaty Króliczek, podczas gdy brwi Królowej Matki powoli, acz nieuchronnie zaczęły wędrówkę w górę czoła - nie stresujemy się, kiedy nie musimy. I po czwarte - nie używamy sobie" - i w tym momencie szczęka Królowej Matki upadła z hukiem na podłogę, zaś jej właścicielka (Królowa Matka, znaczy się) nie podjęła prób jej szukania, bowiem po tekście "Więc jeśli chcesz kiedyś zostać rodzicem, weź przykład z królików" wezbrała w niej obawa, że szczęka opadająca na podłoże zbyt często może zostać nieodwracalnie uszkodzona.

Po zapoznaniu się zaś ze słowem pisanym na reklamie bilbordowej: "Nie skacz z kwiatka na kwiatek, bo prędzej dokicasz się do lekarza niż do królicznej (och, ta prześmieszna gra słów, no, naprawdę, ach, no boki zrywać, niech ktoś zatrzyma tę karuzelę śmiechu) rodziny" machnęła na własną szczękę ręką, niech sobie tam gdzieś leży, gdzieś nisko, zapewne w okolicach jądra Ziemi, i tak jej Królowa Matka w rozwartej paszczęce nie umocuje, trudno, spróbuje duuuuuużo później, jak już dojdzie do siebie.

Na co się chwilowo nie zanosi, bo reklama atakuje zewsząd i o każdej porze.

"Bądźcie jak króliki" - zachęca obywateli swego kraju Ministerstwo Zdrowia.

Bądźcie jak, k..., króliki (i za to błyskotliwe hasło i wyborną radę inkasujemy 3 mln złotych z narodowego programu prokreacyjnego. Równowartość 400 zabiegów in vitro. Brawo, brawo, ach, jak bardzo brawo za tę heroiczną walkę o powołanie na świat nowych obywateli naszej wstrząsanej problemami demograficznymi ojczyzny!).

Ten spot jest tak bzdurny i obraźliwy na tylu poziomach, że doprawdy trudno wybrać, nad którą jego częścią poznęcać się w pierwszej kolejności, i którą jego, ekhm, myśl skopać jako pierwszą.

Królowa Matka poleci więc chronologicznie, spisując chaotyczne wrażenia w kolejności, w jakiej pojawiały się w jej głowie.

Pierwszą myślą Królowej Matki było, że osoby walczące z niepłodnością muszą się po obejrzeniu wzmiankowanego dzieua poczuć wręcz wybornie. Niektórzy całe lata starają się o dziecko, marzą o nim, walczą o nie, a tu i diagnoza, i rozwiązanie ich problemu podane jak na tacy. Trochę marchewki, zero używek, żadnego skakania z kwiatka na kwiatek, i już, po dziewięciu miesiącach mogą się cieszyć pucołowatym bobasem. Coś nie wychodzi? Ups. No cóż, czas spojrzeć sobie prosto w oczy w lustrze i wziąć na klatę tę prawdę - szalało się, drodzy państwo, piło, paliło, o tych inszych używkach to Królowa Matka nawet nie wspomni, uskuteczniało  - w przeciwieństwie do królików - hedonistyczny styl życia, tu imprezka, tam imprezka, tu jedno łóżko, nazajutrz zupełnie inne, i jeszcze może stresu za dużo, a teraz płacz i dlaczego mnie to spotyka. No to już wiecie, dlaczego, Ministerstwo Zdrowia wam to mówi!

Królowa Matka wie, że na czele wspomnianego wyżej ministerstwa stoi osobnik o krwi tak błękitnej, że przy niej niebo w pogodny letni dzień jest wyblakłe, by nie rzec wyszarzałe. I może osoba tak wysublimowana, stworzona do rzeczy wyższych nad przyziemne skojarzenia, niewątpliwie od dzieciństwa wychowywana w kulcie rzeczy wzniosłych i wyrafinowanych może nie wiedzieć, co ma na myśli plebs taki jak Królowa Matka gdy mówi "mnożyć się jak króliki" oraz (Pan wybaczy prostactwo języka, Panie Ministrze!) "pieprzyć się jak króliki". Otóż, Panie Ministrze kochany, prosty, w znakomitej większości chłopskiego pochodzenia, nieskomplikowany umysłowo i lubujący się w dosłownych acz - naprawdę bardzo Królowej Matce przykro, ale co robić, fakt jest fakt, a za faktami się nie dyskutuje - prymitywnych skojarzeniach lud nie widzi, myśląc o życiu rodzinnym królików, takiej, na ten przykład, "Rodziny Rabatków". Dla większości Polaków rodzina Rabatków - tatuś, ciocia i pięcioro króliczątek (bez mamusi, ale w sumie brak mamusi, która urodziła pięcioro dzieci, więc w zasadzie jest już zbędna zgrabnie wpisuje się w politykę państwa) - to nie jest rodzina reprezentatywna dla pogłowia królików w Polsce. W ogóle, Panie Ministrze kochaniutki, słowo "rodzina" się większości Polaków nie kojarzy z królikami, bo to, co się z królikami kojarzy to nieopanowana kopulacja z dużą ilością partnerów, zmienianych radośnie i bez jakiegoś głębszego namysłu. Tak, Królowa Matka zdaje sobie sprawę, ze to smutne i świadczy o totalnym ubóstwie umysłowym, ale słysząc słowa "mnożyć się jak króliki" większość (przynajmniej ta znana Królowej Matce, prosta większość) Polaków nie widzi puchatego tatusia czule opiekującego się jeszcze bardziej  puchatymi, tititi, kuleczkami, tylko króliczego samca przeskakującego z jednej samicy na drugą, gdyż, jak Królowa Matka gdzieś przeczytała, w czasie rui popęd seksualny królika jest tak silny i potrzeba kopulacji tak przemożna, że gdyby króliczy pan nie miał pod ręką odpowiedniej ilości partnerek, a tylko jedną, to by tę jedną zamęczył.

A przecież, Panie Ministrze najmilszy, nie to chciałby Pan przekazać społeczeństwu ustami swoich przedstawicieli? Nie to, że zalecacie Polakom uprawianie spontanicznego seksu z dużą liczbą partnerek zmienianych po uważaniu, których to partnerek się o zdanie zresztą nie pyta, a jak trzeba to i zdyscyplinuje ("Jeśli samica w ciągu kilku pierwszych minut nie daje się pokryć, należy ją natychmiast zabrać z klatki samca, ponieważ może zostać pogryziona przez samca")? Nie chcecie zalecać dużych ilości seksu z dużą ilością partnerów jako sposobu na rozwiązanie problemów demograficznych państwa?

Nie sugerujecie, ze jak ktoś nie sieje potomstwem na prawo i lewo to jest to jego wina, bo "używał sobie", więc ma za swoje? Że - w przeciwieństwie do menela spod budki z piwem z "Brutalem" w jednej, a "Czarem teściowej" w drugiej ręce oraz tuzinem dzieci z FAS - ludzie dotknięci niepłodnością zostali nią dotknięci, bo stosowali jakieś tajemnicze używki o składzie, którego w winach marki wino najwyraźniej nie ma? Nie piętnujecie, krótko mówiąc, osób niepłodnych jako tych, które nie mogą mieć dzieci z powodu zawinionego przez siebie?

Co następne, Panie Ministrze złociutki? "Mnóżmy się jak karaluchy, odporne na zanieczyszczenia, trudne do wybicia, przeżyją nawet katastrofę nuklearną"? Nikt żadnemu z demonów reklamy odpowiedzialnych za króliczy spot nie powiedział, że istnieją odpowiedniejsze dla przekazania idei, której tak wiernie służą, zwierzęta? Łabędzie, czule opiekujące się młodymi, wierne jednemu partnerowi? Dzikie gęsi? JAKIEKOLWIEK? Ale króliki? KRÓLIKI, oł, rili? Króliki jako troskliwi tatusiowie opiekujący się z oddaniem swoją rodziną? Monogamiczne? Ale że serio???

To jest takie głupie, takie głupie, że pobiło wszystkie prezentowane na tym blogu reklamy, oraz wszystkie te, które prezentowane nie były. I te, które jeszcze nie powstały też, bo poprzeczkę w temacie już nie zawiesiliście, ale położyliście wręcz i cokolwiek kiedykolwiek powstanie będzie na 99 procent (1 procent zostawia Królowa Matka na ewentualne kolejne wypusty Ministerstwa Zdrowia) mądrzejsze i bardziej błyskotliwe.

Panie Ministrze słodziutki.

42 komentarze:

  1. I pomyśleć, że aż do dziś sensacją tygodnia był nowo otwarty w mojej wsi zakład pogrzebowy (czwarty), który ośmiela się epatować publikę trumnami oświetlonymi chłodnym ledowym światłem, co wywołało oburzenie na lokalnym forum internetowym. Czy nie mogło tak zostać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nienawidzę chłodnego ledowego światła. Popieram oburz!

      Usuń
    2. Ale to celowo, jak bowiem pisał poeta:
      "W prosektorium najprzyjemniej jest nad ranem
      Gdy szarzeje za oknami pierwszy świt
      W oświetleniu tym korzystnie
      Wyglądają starsze panie
      A i panom nie brakuje wtedy nic
      Oczywiście kiedy całkiem się rozjaśni
      Pewne braki wyjdą na jaw tu i tam
      Lecz na razie póki wszystko
      Widać jeszcze niewyraźnie
      Triumfuje dumne piękno ludzkich ciał"

      Usuń
  2. A tak z innej beczki: co jeżeli ktoś za młodości chmurnej i durnej latał z kwiatka na kwiatek i nabył wstydliwą chorobę? Co jeżeli jest niepłodny z własnej winy? I tak cierpi (zakładając, że chce się rozmnożyć, wybaczcie mi słowo weterynaryjne dosyć, ale taki klimat ostatnio), czemu MUSI być napiętnowany? Czemu go miłosiernie i po chrześcijańsku (wybaczcie znowu słowo, idea bardzo mi się podoba, główny nurt tej religii uprawiany w kraju już mniej) nie przytulić, pocieszyć? Dlaczego jeszcze przypominać o grzechach słowami Taty Królika? Głupiś, Kuropka i głupiś, panie Radziwił, tyle mam do powiedzenia. Wszystko inne pięknie Królowa Matka wytłomaczyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Oczywiście, że tak. Na wszystko tak.

      Usuń
  3. Dlatego ja reklam nie oglądam, jak się zaczynają idę sobie robić herbatkę ..na nerwy.Mam bowiem coś za często ochotę czymś rzucić w telewizor,a tego by mi ślubny nie darował, gdzie by swoje ukochane F1 i inne Nascary oglądał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kocham reklamy. Cudownie się je morduje na blogu :). A te, które są dobre, są NAPRAWDĘ dobre (tak, bywają takie).

      Ale to...

      Usuń
  4. No paczcie państwo mam polską telewizję, ale mię jeszcze rzeczony spot nie wskoczył nomen omen na oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polska telewizja nie jest potrzebna do zostania zaatakowanym króliczym spotem. Mię napadł w autobusie warszawskiej komunikacji miejskiej.
      Zakładam przy tym, ze na współpasażerów zadziałał w sposób odległy od zakładanego, bo akurat towarzyszyłam klasie córki w wycieczce do muzeum i krótki bus wypełniony po brzegi rozgadanymi dziewięciolatkami dobitnie przypominał o nadciągającym przeludnieniu globu :D

      Usuń
    2. Komunikacja łódzka też emituje! Pasażerowie (moim zdaniem) generalnie nie zwrócili uwagi a jeśli już to nie reagowali w żaden sposób.

      Usuń
  5. To ja jeszcze dodam, że w tłumaczeniach na temat kampanii, autorzy wyjaśniają, że to jest tak naprawdę promowanie zdrowego stylu życia. Jedzenia warzywek, sportu, braku tych tajemniczych używek. Bo - rozumiesz - uświadomienie ludziom, że jak nie będą tych warzywek jedli, to mogą mieć potem problem z posiadaniem dużej ilości potomstwa, tak tymi ludźmi wstrząśnie, że rzucą się na zieleninę, piwko oddadzą ślimakom, i od razu wykonają 10 pompek.
    Bo widzisz, tym co ludzi najbardziej martwi i co ich najbardziej motywuje w życiu, jest chęć rozmnażania się na potęgę.

    Jak bardzo oddalony od rzeczywistości musiał być ktoś, kto wykonał ten tok myślowy?

    Dużo łatwiejszym wnioskiem z tej kampanii jest: po pijaku i niezdrowej kolacji można i bez zabezpieczenia, bo dużej szansy na dzieci i tak nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D

      Cudowny wniosek, i bardzo prawdopodobny. Na pewno bardziej niż szanse na nagły wzrost sprzedaży warzyw świeżych w Polsce :).

      Usuń
  6. W pierwszej chwili po prostu nie uwierzylam. A potem mi tchu zabraklo, bo takie rzeczy sa na ogol najpierw blyskotliwa idea w czyims umysle a potem - na tym poziomie biurokracji - jest ta idea zatwierdzana na kilku poziomach przez wielu blyskotliwych panow czesto z MBA i innymi takimi dyplomami w kieszeniach. Jak tacy ludzie moga nie wiedziec, z czym sie kojarza kroliki w kwestii ze tak powiem popedu seksualnego?

    Najsmieszniejsze jest ze przeciez nawet papiez mowi ze chrzescijanie NIE POWINNI byc jak kroliki. To ja juz tej linii rzadowej kompletnie nie rozumiem. Tacy niby chrzescijanscy, katoliccy panie dzieju bardziej od papieza jak widac :)

    I na to poszly 3 miliony z podatkow?

    OdpowiedzUsuń
  7. O święci pańscy. Wszystko jasne. Skoro nie możemy mieć dzieci, a ja się nie puszczałam, to musiał to robić Pan Mąż! Niech no tylko z roboty wróci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze pił! Palił, cholera wie co! Jakichś używek używał! Myślę, że najwyższy czas na poważną rozmowę!

      Usuń
  8. Mnie ta reklama niepotrzebna, bo mam KDR, ale kurde - nie rozumiem całego emo na jej temat. Niestety, ale to jest ewidentnie jazda pod niejawnym hasłem: "pisiory zrobiły, ergo jest to obraźliwa ciemnota".
    Reklama społeczna jak reklama społeczna, a darcie szat na jej temat jest jakieś takie... głupie. A już na te ranty że niepłodnych to obraża, to po prostu ręce opadają. To może nie wolno też reklamować biegania, bo kulawym będzie przykro, ani picia mleka, bo niektórzy mają nietolerancję laktozy?
    Przecież, massaraksz, nie ma w tych królikach słowa zarzutu, że ktoś nie ma dzieci, bo za mało marchewki jadł. Więc o co cho?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli nie rozumiesz w tej chwili, po przeczytaniu tego wpisu i komantarzy to na jakiekolwiek tlumaczenia jest juz za późno. Btw słowa nie bylo o złym pisie.

      Usuń
    2. Rany jak ja kocham takie nastawienie "przyjmij moja wrazliwosc". Ja sie nie przejmuje wiec wy tez olejcie, a jesli sie przejmujecie to to jest troche glupie.

      Jezeli darcie szat na temat szkodliwej kampanii spolecznej jest dla ciebie glupie no to trudno.

      Ale dla mnie to ta kampania jest glupia i zdradza totalny brak wrazliwosci spolecznej. I zmarnowano na nia mase pieniedzy, ktore mozna bylo wykorzystac na rzeczywiste leczenie bezplodnosci a nie stwierdzenia, ze zeby miec dzieci wystarczy zdrowo sie odzywiac byc aktywnym fizycznie i nie skakac z kwiatka na kwiatek. Zadna ilosc zjedzonych marchewek nie wyleczy endometriozy na przyklad.

      Juz jest list protestacyjny stowarzyszenia Nasz Bocian skupiajacego ludzi walczacych z nieplodnoscia. Zalecam lekture.

      Tu jest calosc
      http://www.nasz-bocian.pl/node/63050

      A kilka cytatow:

      (w odpowiedzi na zalecenie niestresowania sie tym czym nie musimy)
      Niestety, Panie Ministrze, stres odczuwany przez niepłodnych pacjentów znacząco wzrósł, odkąd Pańską decyzją wstrzymano Narodowy Program Leczenia Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego in vitro, co dla wielu z nich oznacza wyrok bezdzietności, ponieważ nie każdy w Polsce ma zdolność kredytową (...).

      Podobnie wbrew przesłaniu kampanii społecznej („Nie skacz z kwiatka na kwiatek… bo prędzej dokicasz się lekarza niż króLicznej rodziny”) niepłodne osoby nie mogą dokicać się ginekologa i otrzymać świadczeń przewidzianych zainicjowanym przez Pana Ministra Programem kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce, ponieważ żaden z 16 referencyjnych ośrodków mających diagnozować i leczyć niepłodność wciąż nie rozpoczął realizacji tego Programu.

      Wiec widzisz - to jest obrazliwe marnowanie pieniedzy nie wiadomo czemu sluzace i mamy prawo sie denerwowac.

      Powiem w ten sposob - jezeli powstanie kiedykolwiek spot reklamujacy bieganie to bede za tym. (Osobiscie wolalabym aby pieniadze zainwestowano raczej w infrastrukture typu boiska czy kluby dla dzieci, ale to insza inszosc). Jesli natomiast powstanie spot sugerujacy, ze bieganie jest super a osoby kulawe same sa sobie winne ze nie moga tego robic bo trzeba bylo jesc marchewki albo nie wsiadac do samochodu ktory mial wypadek to uznam, ze osoba planujaca taki spot jest pozbawiona empatii swinia. Tak jak tworcy tej kampanii sprowadzajacy spoleczenstwo doroslych ludzi do infantylnych kroliczkow, majacych sie mnozyc na potege.

      W swoim czasie - nie wiem jak rzecz wyglada teraz - kampanie reklamowe byly konsultowane przez jezykoznawcow. Ma to potezny sens. Ida za tym olbrzymie pieniadze, sprawdzenie z fachowcem jest dobrym pomyslem. Dzieki temu - jak podaje w jednym z wywiadow Bralczyk - pewna pani profesor byla w stanie powstrzymac kampanie reklamowa papieru toaletowego do ktorej to kampanii wymyslono haslo "Papier X - miekki czlonek rodziny". Probuje sobie wyobrazic te pania profesor jak hamujac smiech tlumaczy tym super wyksztalconym ekonomicznie producentom dlaczego nie chcieliby raczej takiego hasla i zwiazanych z nim skojarzen. Tutaj mieli trzy miliony zlotych podobno. No ale niestety nie da sie wynajac konsultantow od wrazliwosci spolecznej, a kto by sobie zawracal glowe jezykoznawca.

      Usuń
    3. "Skoro nie potrafisz się domyślić, o co chodzi, to nie zasługujesz na to, żeby ci wytłumaczyć"? Cóż...
      Odpowiadałem i na wpis, i na komentarze. Nie są przekonujące.
      A reklama jest obstalowana przez ministerstwo, w ministerstwie siedzą kacze pomioty. Więc tu nie trzeba żadnych dodatkowych słów, kto jest zły.

      Usuń
    4. PPawle, bardzo dziękuję, że zechciałes wyjasnić mi, co miałam na myśli publikując powyższy post. Mała prośba na przyszłość. Nie rób tego nigdy więcej.

      Co do meritum, to mogłabym już nie robić nic więcej poza podpisaniem się pod każdym słowem Hannah, ale jednak napomknę.

      Spot nie jest głupi i ordynarny, bo jest został zrobiony przez pisiorów. Jest, jaki jest, bo został zrobiony przez idiotów, którzy słabo znają język polski, nie mają wrażliwości językowej pozwalającej wyczuć znaczenie związków frazeologicznych takich jak "mnożyć się jak króliki" (wiesz, ile razy w życiu słyszałam tę frazę w odniesieniu do rodzin takich jak moja? Zgadnij, ile z tych razów to był komplement) oraz mają poczucie humoru podpitego i baaardzo wąsatego wujka na imieninach. Tak uważam i tak bym napisała bez względu na to, czy rzeczony spot byłby obstalowany przez, jak to byłeś łaskaw ując, kaczy pomiot, czy przez Związek Nauczycielstwa Polskiego, Polski Związek Kendo, Episkopat, , Komitet Noblowski, Kościół Latającego Potwora Spaghetti, Koło Wędkarskie w Wyżnie Małej, Związek Gospodyń Wiejskich, Zespół Pieśni i Tańca "Mazowsze", Reptilian, Atrydów, Sithów czy Samorząd Uczniowski w Górce Dolnej. Wszystko, ale to wszystko mi jedno kto za tym stoi, serio serio.

      Niepotrzebna Ci ta reklama, super, cieszymy się razem z Tobą. Mi też nie jest potrzebna, tak się złożyło. Ale na przykład osoby ze stowarzyszenia Nasz Bocian zobaczyły w tej reklamie dokładnie to, co ja. Pozwolę sobie uznać, że w takim razie coś w tym jest bez względu na ilość osób, które będą twierdzić, że "A już na te ranty że niepłodnych to obraża, to po prostu ręce opadają".

      Wcale nie muszę cię przekonywać, nie mam takiej misji. Misję przekonywania miała zaś podobno ta reklama. Moim zdaniem - fail po całości.

      Co do "nie reklamowania biegania, bo kulawym będzie przykro" już Ci odpowiedziała Hannah, co będę po niej przepisywać, nie ujęłabym tego inaczej.

      Usuń
    5. Droga Haniu, a czegóż innego Ty ode mnie żądasz, jak nie przyjęcia Twojej wrażliwości?
      Zaś co do meritum sprawy, to jest bardzo po prostu przykre widzieć, jak ludzie wyciskają możliwie drastyczne nadinterpretacje z reklamówki, która nie przekazuje nic absolutnie poza "staraj się żyć zdrowo, to poprawia płodność". Nie wiem, kim trzeba być, żeby czuć się tym urażonym. Producentem hamburgerów? Gorzelnikiem? PM-em na Domaniewskiej?

      Usuń
    6. Tak? A od kiedy żądam żebyś się tym przejął tak jak ja? To ty każesz wyluzować. Możesz sobie sprawę olewać, proszę bardzo, skoro cię nie dotyczy to w sumie dość łatwe. Ale zostaw w spokoju tych, którzy się przejęli czy których to zraniło. To że czują inaczej niż ty nie znaczy, że to głupie jak byłeś łaskaw uznać. Jest to po prostu podejście inne niż twoje.

      No nie wiem. Polityka w jakimś artykule podaje, że The Guardian, The New Yorker a nawet jakiś program w Emiratach Arabskich wspomniały o tej jakże odkrywczej kampanii. Nigdzie nie wzbudziła pozytywnych komentarzy, zdumiewała raczej brakiem wyobraźni. Po angielsku breed like rabbits też nie budzi pozytywnych skojarzeń. Tego naprawdę nie potrafię przeskoczyć. Podobno przedstawiciel agencji odpowiedzialnej za tę reklamę powiedział, że wybrano króliczki bo są miłe przytulne i "kojarzą się z płodnością". Tego że kojarzą się z nią negatywnie nikt już nie wygooglał najwyraźniej. I takim ludziom zapłacono fortunę z publicznych pieniędzy, których brak na zabiegi leczące niepłodność. Jeśli nie rozumiesz to proszę, pozostań przy swoim zdaniu, ale też zostaw innych w spokoju a nie wymyślaj o głupocie.

      Ta kampania dla sporej części społeczeństwa stwarza przekaz że do bujnej, króliczej płodności i mnóstwa dzieci potrzebne jest wyłącznie zdrowe żarcie, sport, luz i unikanie używek. Króliki wiedzą bowiem najlepiej. Święcie wierzę, że nie takie były założenia początkowe ale tak wyszło. I w kraju, w którym leczenie niepłodności leży i kwiczy z braku finansów (a finansów brakuje bo pan minister blokuje ich alokację) marnowanie pieniędzy na tak kretyńską kampanię może denerwować.

      Usuń
    7. "Nie wiem, kim trzeba być, żeby czuć się tym urażonym".

      Osobą, która od lat stara się o dziecko, ale zamiast pomocy państwa (żaden z 16 referencyjnych ośrodków mających diagnozować i leczyć niepłodność wciąż nie rozpoczął realizacji Programu ochrony zdrowia prokreacyjnego, że przypomnę) dostaje spot z informacjami, że powinna jeść dużo zieleninki i się nie stresować?

      Usuń
    8. Pytasz, Haniu, od kiedy to żądasz ode mnie? Cóż, od czwartku, od 15:39. To wtedy wysłałaś komentarz w którym "zalecasz lekturę". W odróżnieniu od Ciebie, ja nikomu nic nie zalecam, nie zabraniam, nie nakazuję. Wyrażam natomiast zdziwienie i nawet niesmak, że ludzie dają się wpuszczać w rant na temat reklamy, która może i jest naiwna, ale nie jest nijak obraźliwa.
      Rozumiem niezadowolenie invitrowców, że znalazły się pieniądze na film, a nie ma na pipety, nawet ich mogę poprzeć, jeżeli będą gdzieś chcieli podpisu. Ale jeżeli ktoś powie, że czuje się obrażony, bo ministerstwo twierdzi, że zdrowy tryb życia pomaga w prokreacji, to nie potrafię go traktować poważnie.
      Ponadto, to już uwaga natury ogólnej, to nie jest tak, że mniejsza wrażliwość ma ustępować większej, bo większej może być przykro. No nie działa to tak. Oczywiście, w granicach rozsądku można się przyłączać do odczuć większej wrażliwości, żeby jej zrobić przyjemność, ale jest multum przykładów, kiedy to wcale tak nie działa. Nie przyłączamy się raczej do ludzi, twierdzących, że uraża ich metal growlujący "Ave Satan", nie przyłączamy się do sąsiadki, której przeszkadza, że dzieci grają w piłkę, nie przyłączamy się do faceta, który narzeka, że nie może jechać szybciej, bo nie ma miejsca na wyprzedzenie, a wszyscy jadą przepisową maksymalną. A im wszystkim może być autentycznie przykro.

      Usuń
    9. Zalecanie nie jest rozkazem. Natomiast stwierdzenie "a darcie szat na jej temat jest jakieś takie... głupie" jest protekcjonalnym wywyzszaniem sie. Ktos kto smie sie zaangazowac emocjonalnie dowiadujemy sie ponadto wdaje sie w ranty. Taa, jasne. Tak wiele osob w kraju i za granica odebralo ja jako w najlepszym przypadku infantylna a w najgorszym obrazliwa ze naprawde zastanowilabym sie przed stwierdzeniem ze taka nie jest. No dla ciebie nie jest, ale nie jestes miernikiem wszechrzeczy jako sie rzeklo mnostwo ludzi poczulo sie dotknietych czy wrecz zranionych w sprawach dotyczacych dla nich niekiedy sensu ich zycia i najglebszych pragnien. Jesli nie potrafisz ich traktowac powaznie tylko dlatego ze czegos nie rozumiesz, no trudno.

      Na temat szanowania wiekszej wrazliwosci pozwole sobie takze miec odmienne zdanie. W Polsce problemem jest wlasnie brak wiekszej wrazliwosci spolecznej. Ta kampania jest zywym dowodem.

      Usuń
  9. A gdyby ich pozwać? Tych, co zatwierdzili ten spot? Że na ten przykład czujemy się oburzeni namawianiem do czegoś innego niż ojciec święty w Watykanie kazuje? Bo na logikę ich nie weźmiemy, to pewne. Ale gdyby ich pozwać o obrazę uczuć religijnych i zmusić do zwrotu kasy? To byłby ostatni taki spot. Z odsetkami zwrócić, a co. Eh, marzy mi się. Pozdrawiam, Dahutt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że zostaną zabici śmiechem. Na ich interesach się to odbije, w internecie można bez trudu znaleźć nazwę firmy, która odpowiada za kampanię.

      Na zwrot pieniędzy do kasy programu bym nie liczyła :(.

      Usuń
  10. Jajakobiolog chciałbym przypomnieć jak odżywiają się króliki. Otóż króliki są roślinożerne i jedzą trawę, a trawy nie da się jeść, bo składa się głównie z celulozy. Trawę mogą jeść bakterie. Dlatego króliki - i inne trawożerne stworzenia - jedzą trawę per procura, hodując sobie w układzie trawiennym bakterie zdolne do jedzenia trawy, czyli trawienia celulozy, a następnie zjadając rzeczone bakterie. W różnych miejscach trawożerne istoty tę hodowlę zakładają. Krowy na przykład mają specjalnie przystosowany żołądek, składający się ze żwacza, czepca, ksiąg i trawieńca.

    Króliki nie mają ani ksiąg, ani czepca, ani nawet żwacza, i swoje bakterie hodują w jelicie grubym. Niestety, ma to pewną wadę; strawiony, gotowy do wchłonięcia pokarm znajduje się w miejscu, z którego do organizmu nie może trafić - bo wchłanianie odbywa się w jelicie cienkim, wcześniejszym fragmencie układu pokarmowego. Z jelita grubego strawiony pokarm może poruszać się już tylko w jedną stronę - na zewnątrz. Przez odbyt.

    Dlatego właśnie króliki jedzą kupy.

    I dlatego proszę was, nie bądźcie jak króliki, a jeśli już z jakichś powodów koniecznie chcecie, to nie mówcie o tym publicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza kupa to nie kupa, stare przysłowie właścicieli królików.

      Usuń
    2. A kopi luwak kosmiczne pieniądze kosztuje ;->

      Usuń
    3. Dałabym Twojemu komciu milion lajków <3

      Usuń

  11. To jest tak żenujące,że szkoda mówić cokolwiek,bo mowę odbiera.
    Pomysł,wykonanie,zwłaszcza wykonanie (bo wygląda to jak reklama za 200 zł najwyżej nakręcona),zawarty w tym przekaz.I to rozdzieranie szat jak to biedni zlecający i tfórcy tak źle zostali odebrani i nikt nie pojął głębi i doniosłości przekazu...
    Nawet-może tylko ja tak to widzę- aktor występujący wygląda tak jakby zdawał sobie sprawę z tego jak to jest żenujące i wolałby by go tam nie było.
    Najbardziej smutne w tej sprawie ( a nasuwa mi się porównanie do wydawców AłtorKasi )jest to,że na bogów wszelkich !!! czy tam przy autoryzacji tej reklamy nie znalazł się nikt kto powiedział by stop ??? Nikt nie zaprotestował??? Były tylko ochy i achy jakie to fajne,super i zabawne ??? Czym sobie zasłużyliśmy na takie podejście ???
    Smutne wnioski nasuwają się o stanie umysłu naszych rządzących i kierunku w jakim pchają nasz kraj.Mam nadzieję,że jednak nie popsują wszystkiego.
    Uboga Staruszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też mam wrażenie, że aktor ma taki zesztywniały wyraz twarzy. Chociaż nie wykluczam, że się mylę.

      Co do realizacji to jest nawet gorzej. To nie jest tak, że spot wymyśliło, powiedzmy, pięć osób po burzy mózgów, klepnęła jedna i minister i pooooszło! Reklamy zatwierdza się na paru poziomach, to musiało zostać zaakceptowane przez masę osób, jak muślę o tym to mi się zimno robi...

      Usuń
  12. To ja Ci jeszcze jedno dorzucę. Bo od rana to za mną chodzi.

    Nawet jak się weźmie osobę o umyśle niezbrukanym żadnymi sprośnymi skojarzeniami, osobę o zerowej wiedzy zoologicznej (btw. przy okazji tego spotu dowiedziałam się o królikach więcej, niż chciałabym wiedzieć... OCH NIE! OLŚNIŁO MNIE! Ten spot jest sponsorowany przez Polskie Towarzystwo Przyjaciół Królików, które - poniekąd słusznie - stwierdziło, że to jest najskuteczniejszy sposób szerzenia informacji na temat tych przemiłych zwierzątek!)... Ale weźmy tę osobę o wyobraźni i umyśle czystym jak lilija.

    Otóż jakie jest nadal podstawowe i czyste skojarzenie z królikiem? No oczywiście, każde dziecko wie, że króliki skaczą. Skakanie jest nierozerwalnie związane z królikami.

    Więc we mnie zakończenie "nie skacz z kwiatka na kwiatek, bo..." wywołuje taki zgrzyt, taki kompletny dysonans poznawczy, że już zupełnie przestaję rozumieć, o co cho. Oksymoron, jak nic.

    Bądź jak królik, nie skacz! Takiej reklamy nam trzeba!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja jakko osoba nioglądająca telewizji zupełnie, dowedziałam się o tej uroczej kampanii od męża i nie mogłąm się powstrzymać. Nie, nie zaczęłam robić jak króliki tylko sama sobie tą reklamę obejrzałam w internecie... i ciągle zastanawiam na co poszły te miliony... jakieś głupie myśli mnie nachaodzą, że zadziałał jakiś krewny i znajomy królika....???
    Pozdrawiam puszyście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wyświetlanie w TV w prajtajmie. Innego zastosowania dla 3 mln złotych w reklamie, która wygląda, jakby ją zrobiono za dwieście złotych polskich, nie widzę.

      Usuń
  14. Ja się zastanawiam jaki jest cel tej reklamy? Zachęcenie do zdrowego trybu życia? A jakiego odbiorcę ma do tego trybu zawarty w niej przekaz zachęcić? Abstrahując od tego, kto może poczuć się nią dotknięty, a kto nie (co - oczywiście - ważne, ale ja się na aspekcie ekonomicznym zawiesiłam), to czy ktoś może mi wytłumaczyć dlaczego utopiono pieniądze w kampanii, która jest konstruowana w sposób świadczący o braku podstawowej wiedzy z zakresu reklamy? Czy dobrze zrozumiałam, że pieniądze idą z Ministerstwa Zdrowia? A sprzęt w szpitalach uzupełnia np WOŚP, na leczenie i rehabilitację zbierają kolejne Fundacje. Ze o płaceniu z własnej kieszeni za in vitro nie wspomnę. Taki paradoks. Smutny.
    Profilaktyka jest oczywiście ważna, kampanie społeczne na jej temat również. Ale czy nie można zatrudnić do ich stworzenia kogoś, kto się na tym zna?
    Czasem sobie uświadamiam na co idą moje podatki. I zaczyna wtedy kiełkować we mnie pytanie, że skoro za źle wykonaną pracę przez fachowca mogę zażądać zwrotu pieniędzy, zadośćuczynienia, a nawet mogę pójść do sądu cywilnego, to czy już nie najwyższy czas,by pod adres rządzących wysłać przedsądowe wezwanie do zwrotu poniesionych wydatków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze rozumiesz, pieniądze dało Ministerstwo Zdrowia, czyli my wszyscy, którzy płacimy podatki. Jak o tym pomyślę, to mi się takie coś robi w środku, że nie powiem, bo się nie będę wyrażać.

      W ogóle wszystko bardzo dobrze rozumiesz, niestety. W przeciwieństwie do twórców reklamy oraz urzedników ze wzmiankowanego Ministerstwa.

      Usuń
  15. No właśnie, moją pierwszą reakcją na to - coś - było właśnie: Ale jak to się stało? Przecież tego nie robiła jedna osoba? Czy też dla agencji jest lepiej, żeby mówili o niej w jakikolwiek sposób, byle mówili? Że wpiszą sobie w papiery "Kampania dla Ministra Zdrowia" i jak to brzmi? A może to taki przestrzelony żart, ktoś się założył przy piwie "mówię wam, że to przejdzie, z tymi debilami wszystko przejdzie - stary w życiu, to nawet dla nich za mocne - no to o flaszkę, że im wcisnę króliki?" Bo jak to inaczej wytłumaczyć?

    OdpowiedzUsuń